W listopadzie napisałem o odkryciu w ruinach Palmyry w Syrii średniowiecznego kościoła przez polsko-syryjski zespół archeologów. Teraz szczegóły odkrycia ukazały się w „Gazecie Wyborczej„.
Wapienne kolumny kościoła przez stulecia wystawały z pustynnego piasku. Podziwiał je każdy, kto przyjeżdżał do Palmyry. Tylko do archeologów nie miały szczęścia. – Bo wszyscy wiedzieli, że jest tam kościół, ale woleli odkrywać monumentalne zabytki rzymskie. A że w pobliżu badaliśmy starożytną zabudowę miejską i odkryliśmy już trzy kościoły, zajęliśmy się i tym czwartym – śmieje się prof. Michał Gawlikowski kierujący wykopaliskami Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego w Palmyrze.
Okazało się, że w piaskach rzeczywiście zagrzebana jest chrześcijańska świątynia sprzed około 14 wieków. Zdaniem odkrywców jest to najprawdopodobniej katedra biskupia.
Budowla ma podstawę prostokąta o wymiarach 47 x 27 metrów. – Jej powierzchnię o 11 metrów powiększał jeszcze kolumnowy przedsionek – opisuje uczestniczący w wykopaliskach dr Grzegorz Majcherek, również z CAŚ. – To typowa trójnawowa bazylika. Jej kamienne mury zachowały się w niektórych miejscach nawet do wysokości 3 metrów. Przetrwała też prawie cała podłoga ułożona z wyjątkowo dużych kamiennych płyt.
- Większość materiału użytego do budowy kościoła pochodzi ze starszych budowli przedchrześcijańskich – opowiada dr Majcherek. – Sześć kolumn i zdobiące je kapitele zostały najprawdopodobniej przeniesione z licznych w Palmyrze tzw. świątyń grobowych. Prof. Gawlikowski: – Te kolumny wprawiają nas w zakłopotanie, bo są szeroko rozstawione. Zastanawiamy się, jak skonstruowany był dach, który podtrzymywały. Mógł być tylko z drewnianych bali. A odpowiednio duże w warunkach Orientu można było uzyskać jedynie z cedru libańskiego. To znaczy, że transport i koszty budowy były bardzo wysokie. Sponsorem świątyni musiał być rzymski cesarz.
Archeolodzy podejrzewają, że chrześcijanie opuścili kościół w VIII wieku. W IX wieku zrobiła sobie w nim całkiem luksusowy dom dosyć zamożna muzułmańska rodzina. – Nawy boczne zostały podzielone na mniejsze pokoje i kuchnię, a w nawie głównej, pozbawionej już dachu, powstał dziedziniec z dwiema studniami i terakotowym wodociągiem doprowadzającym wodę – opisuje dr Majcherek.
W X wieku budynek został opuszczony i z czasem zamienił się w kamieniołom, tak jak trzy inne odkopane przez Polaków kościoły.
- Ten kościół jest jednym z pierwszych i największych w Syrii, a mieszkanie w nawach to najstarszy znany nam przykład takiej adaptacji ruin w Palmyrze – komentuje dr Majcherek.


„Wapienne kolumny kościoła przez stulecia wystawały z pustynnego piasku. Podziwiał je każdy, kto przyjeżdżał do Palmyry. Tylko do archeologów nie miały szczęścia. – Bo wszyscy wiedzieli, że jest tam kościół, ale woleli odkrywać monumentalne zabytki rzymskie.”
Hi, hi, hi, hi, hi… Tak to już bywa, że czasem na coś się nie zwraca uwagi, a potem, gdy już się człowiek za to weźmie, to krzyczy: „Eureka!” :) czasem to, na co początkowo wcale nie zwróciliśmy uwagi i traktowaliśmy „po macoszemu” okazuje sie być bardzo interesujące. :)
Ciekawe, co było tam, zanim postawiono kościół.