Naukowcy odkryli najstarsze znane ludzkie włosy. Znaleźli je w skamieniałych odchodach (tzw. koprolitach) hieny, które wykopali w pobliżu słynnych południowoafrykańskich jaskiń Sterkfontein, zwanych „kolebką ludzkości” ze względu na liczne odkrycia szczątków pradawnych ludzi.
Odkryte włosy mają jakieś 195-257 tys. lat. Najstarsze dotychczas znane ludzkie włosy miały tylko 9 tys. lat. Pochodziły z chilijskiej mumii.
Skąd ludzkie włosy znalazły się w odchodach hieny? Jak tłumaczą naukowcy „ludzie znajdowali się niegdyś niżej w łańcuchu żywieniowym niż teraz”. Zdaniem uczonych hieny najpewniej natknęły się na ciało naszego przodka. Dodają jednak, że te padlinożerne zwierzęta polują czasami na całkiem spore ssaki (np. pawiany), gdy muszą wykarmić młode.
Kępka 40 włosów znajdowała się w jednym koprolicie. Badania wykazały, że na pewno należą do przedstawiciela naczelnych. Ludzkie włosy sa do nich najbardziej podobne.
Nie ma jednak pewności, do którego gatunku ludzi należał właściciel włosów. W grę wchodzą Homo sapiens, który w tym okresie pojawił się na świecie, Homo heidelbergensis, którego czas właśnie się kończyły, a także jakiś zupełnie nieznany nam gatunek.
Naukowcom nie udało się uzyskać z włosów DNA. Liczą jednak, że kiedyś dopisze im szczęście, ponieważ w rejonie Sterkfontein jest jeszcze dużo koprolitów.
Wyniki badań ukazały się w Journal of Archaeological Science. Skorzystałem z tekstu w National Geographic.


Przepraszam, że się czepiam, ale odchody to nie przychody – o ile w języku polskim występuje słowo przychód, to słowa odchód po prostu nie ma. Odchody występują tylko w liczbie mnogiej, jak drzwi, choćby to był jeden jedyny kozi bobek ;)
@ elo … to jest blog popularyzujący naukę, zanim znów się wpiszesz – przeczytaj wpisy innych, i dostosuj swój język – proszę!
Hm,skoro nie ma DNA to właściwie na jakiej podstawie naukowcy sądzą,że są ludzkie? Samo fizyczne podobieństwo to za mało.
@Lavinka
Prawdopodobnie na podstawie mikroskopowego badania włosa. Ludzkie różnią się od zwierzęcych dość znacznie. Takie badania prowadzą m.in. w zakładzie medycyny sądowej na potrzeby śledztwa. Stwierdzenie tego nie wymaga „super specjalistycznych” badań. Swoją drogą szkoda, że nie udało się uzyskać DNA. Informacja bardzo ciekawa, dzięki Wojtku Ci za to.
Wiek 257 tys. lat to z kupy wydedukowali, czy z innych znalezisk w jej sąsiedztwie?
W „kupie” jest sporo potasu to pewnie metoda argonowo-potasowa miała w tym przypadku swoje zastosowanie :)
Metoda potasowo-argonowa (bo chyba o tę chodzi?) do oznaczania wieku kupy? I to sprzed tylko 200 tys. lat?
@ glaude
Koprolity były w warstwie wydatowanej na ten wiek.
@Cup Tour
Dzięki :)
@Cometto
A co w tym dziwnego??? W koprolitach hieny znajdują się na pewno pozostałości niestrawionych ułamków kości. Metoda ma zastosowanie w przypadku wystąpienia tych pierwiastków w próbce i stosuje się ją w przypadku prób starszych niż 100 tys. lat do około 5 mln. lat. Niestety jest obarczona dużą granicą błędu (jest to około 10 %). Nie tylko skały wulkaniczne i meteoryty datuje się tą metodą. W tym przypadku nie można było zastosować metody potasowo-węglanowej bo wiek znalezisk przekracza jej możliwości zakresu rozpadu połówkowego cząstek.
W takiej kupie łatwo o zanieczyszczenie argonem atmosferycznym. No i nie wiadomo kiedy i jak dokładnie wykrystalizowała.
@Cometto
He, he, z tym argonem atmosferycznym bym nie przesadzał. Aż tak wiele w atmosferze go nie ma. Poza tym ten sam problem dotyczył do niedawna metody C14 ale od jakiegoś czasu opracowano metody oczyszczania próbek i problem zminimalizowano. W przypadku metody argonowo-potasowej margines błędu związany jest raczej z niedokładnością mierników w porównaniu do bardzo długiego okresu rozpadu połówkowego tych pierwiastków.
Proces krystalizacji nie ma tak dużego znaczenia jeśli w koprolicie znajdowała się odpowiednia ilość ułamków kości.
No tak, jeśli by były kości to de facto byłoby to datowanie kości. No ale wiadomo, że są w miarę równowiekowe z kupą. :)
Hiena je padlinę, a kiedyś ludzi nie chowano aż tak obowiązkowo jak dziś. Każdy zwierz mógł ruszyć ciało, choć nie wykluczone, że któryś zapolował. I na co tu naukowcy częstują nas jakimiś „zapewnościami”: odniosłem się do tego całego akapitu – „Skąd ludzkie włosy znalazły się w odchodach hieny?”
A propos DNA – faktycznie szkoda, że go nie odkodowali (BTW: z notatki można wywnioskować, że zużyto na to całe znalezisko [?]), tym bardziej, że w przypadku mamutów to podobno najlepsze źródło. No, ale może zadziałały tu procesy trawienne, obecność kwasów, temperatura znacznie wyższa niż w przypadku zmarzliny, itd., no i w następnych znaleziskach też nie uda się odczytać DNA bo go już tam nie ma?
Naprawdę szkoda.
@Cometto
Ale się uczepiłeś tej „kupy”. Skoro ułamki kości były w kupie to datowano „kupę”, której składową częścią były kości ;)
Mariusz [mr.]
To zależy bo jest szansa, że hiena mogła miec niestrawność :) Spróbować nie zaszkodzi
@lavinka
włosy poszczególnych gatunków ssaków da się odróżnić pod mikroskopem po budowie kory i rdzenia (jeśli ten ostatni również występuje). Widoczne tam wzory są bardzo specyficzne. Równie dobrze można by sądzić, że nie da się odróżnić czaszki człowieka od psa czy słonia, bo nie znaleziono DNA, a „samo fizyczne podobieństwo to za mało”.
@Mariusz
to są koprolity, czyli SKAMIENIAŁE odchody. Sytuacja mamutów jest nieadekwatna do tej sprawy, bo przecież włosy mamutów (jak i całe ciało) zachowane są w wiecznej zmarzlinie. Tam jest pełno DNA, można je wyizolować z włosów, skóry, mięśni, nabłonka, miazgi zębowej, tkanki nerwowej. Świeżej, niesfosylizowanej, niczym u świeżo zabitego trupa. Nie sądziłbym, że we włosach znalezionych w tych kupach będzie w ogóle jakieś aDNA, ale życzę szczęścia.
A tak z czystej ciekawości, czym się różni skamieniała kupa hieny od skamieniałej kupy np. psa? A co do włosów, to włosy jako gatunek ma człowiek i z tego co wiem 2 gatunki współczesnych psów, a pozostałe ssaki maja sierść.
2 rasy współczesnych psów- psy to jeden gatunek. A myślisz pewnie o yorkach i sznaucerach- dla mnie to trochę naciągana sprawa, bardziej marketingowa. Niby mają masowo nie linieć i nie zabrudzać w ten sposób domów (niekłopotliwe w utrzymaniu).