Rekonstrukcja średniowiecznej wioski – osady przypominającej słowiański gród – powstanie do końca 2010 roku na półtorahektarowym majdanie dla turystów w Hucie Szklanej u stóp Świętego Krzyża – zapowiadają władze gminy Bieliny (świętokrzyskie).
W najwyżej położonym punkcie zarezerwowano teren pod budowę drewnianego kościółka, wokół którego znajdą się usypane kopczyki żalnika – imitacje miejsc pochówku.
Na obrzeżu majdanu znajdą się drewniane budowle, w których ukazane będzie życie Słowian i ich praca w XI-XII wieku. Zwiedzający będą mogli sami wcielić się w przedstawicieli starych zawodów – wyrobić glinę na garnki, upleść kosz z wikliny, utkać płótno na zgrzebną koszulę, wejść do zagrody bartnika lub rolnika.
Budowa wioski średniowiecznej jest elementem projektu „Restauracja zabytków Świętego Krzyża wraz z utworzeniem Centrum Tradycji i Turystyki Gór Świętokrzyskich”. Gmina Bieliny otrzyma na ten cel około 13,5 mln zł dofinansowania unijnego.
Więcej w serwisie Nauka w Polsce.


A w mazowieckiem nie ma czegoś takiego?
A tych samorządowców to już pogięło, czy co? Teraz w każdej gminie będzie wczesnośredniowieczna wioska za unijne pieniądze? A tymczasem masa zabytków zapada się w ruinę. W Świętokrzyskiem można by kilka wskazać bez problemów.
Cała koncepcja połączenia rekonstrukcji historycznej z bajkami i legendami świętokrzyskimi sprawi, ze będzie to ni pies, ni wydra, cóś na kształt świdra… To jest dobre:
„Kraina Legend Świętokrzyskich – z posągiem Pielgrzyma, Świętym Jeleniem, Górą Chełmową, na której rosną modrzewie zwieńczone drewnianymi chełmami, Babą Jagą. W świat legend wprowadzają odwiedzającego rzeźby postaci bohaterów legend świętokrzyskich, ustawiane bezpośrednio na terenie otoczone kamiennymi kręgami”
W pełni się zgadzam z Guntherem. autentyczne zabytki idą masowo w ruinę, a w Polsce się stawia „słowiańskie parki rozrywki” i inne Gotanie.
Zamiast autostrad i potrzbnej infrastruktury będziemy mieli słowiańskie wioski. ;D Powrót do korzeni?
To taka lokalna wersja Disneylandu – mutacja niskokosztowa.
Jest duzy popyt to i podaz stara sie nadazyc :)
Smutne, ze nie ma pieniedzy na ochrone i rekonstrukcje niszczejacych prawdziwych zabytkow, ale sadze, ze to zupelnie inne kwoty wchodza w gre i dodatkowo, przedsiewziecie jest zyskowne – mniej lub bardziej. samorzadowcy (a czesto zwykli pasjonaci) organizuja takie rzeczy korzystajac z innej puli niz pula na ochrone zabytkow, jako alternatywe dla innych projektow, rowniez niezwiazanych z prawdziwymi zabytkami. Sadze, ze o przydzial funduszy konkuruje sie w roznych kategoriach i nasze zabytki przegrywaja z zabytkami zachodnioeuropejskimi, natomiasz w klasie rekonstrukcji od zera spokojnie mozemy skutecznie konkurowac.
Najlepsze jest to, ze takie rzeczy się odbywają cyklicznie (lepienie w glinie, pieczenie chleba itp.) np. w Muzeum Wsi Lubelskiej czy -Radomskiej i zupełnie przechodzi to bez echa. Samorząd w ogóle tego nie dostrzega i nie promuje.
Co do ochrony i rekonstrukcji prawdziwych zabytków zgadzam się z przedmówcami.
Jak mawiał Zulu-Gula: „Polska to dziwna kraj”.
Problem w tym za czyje pieniadze? Jak za prywatne no to Panowie…
Jak za samorzadowe, to ktos podejmuje decyzje, konderwator milczy?
a mi sie tam pomysł podoba
byleby tylko Noc Kupalna była i Grzybki Party
szlakiem praszczura
ahoj przygodo!
Takie rekonstrukcje potrafia sie ciekawie rozrosnac
http://www.jomsborg-vineta.com/index.php?option=com_content&task=view&id=42&Itemid=41&limit=1&limitstart=4
Tylko że Wolin jest nad morzem, gdzie i tak turystów zawsze zatrzęsienie, a Gór Świętokrzyskich z tego co pamiętam, mekką turystyki nazwać się raczej nie da
Wolin nigdy nie byl miejscowoscia „nadmorska”.
Chwytaja szanse, zeby zatrzymac jadacych „tranzytem” przez Wolin turystow (ktorzy zwykle chca sie w miejscowosci docelowej poopalac na plazy i nachlac wieczorem), oraz wpisac sie w grafik wycieczek, zwlaszcza tych posezonowych, gdy w Swinoujsciu i innych miejscowosciach wlasnie nadmorskich, zaczynaja dzialac raczej sanatoryjnie i przydaloby sei cos ciekawego zwiedzic na jakies wycieczce.
Praktycznie glowna atrakcja, ktora faktycznie jest miedzynarodowa impreza na ktora jedzie sie docelowo, jest Festiwal Wikingow.
Co do Gor swietokrzyskich i miejscowosci okolicznych – praktycznie szansa, ktorej wszyscy sie zapewne chwytaja, jest wpisanie sie w trase roznych wycieczek autokarowych, oraz wycieczek organizowanych z niedalekich miejscowosci wypoczynkowych.
Chodziło mi raczej o region, niż konkretne położenie nad brzegiem morza. Bo wydaje mi się jednak, że w tej części Polski, gdzie znajduje się Wolin ruch turystyczny jest jednak dużo większy
Ale idzie bokiem.
Stad wlasnie wspomniany link do ich projektu, ktorym chca przywabic i zatrzymac turystow mijajacych ich miejscowosc
jestem ze Szczecina, ktorzy coponiektorzy rowniez potrafia nazwac miejscowoscia nadmorska.
Wiesz, pewnie zależy to od perspektywy … :)
Ten ruch idzie bokiem, ale jednak jest spory, z informacji na podanej przez Ciebie stronie wynika, że festiwal potrafi odwiedzić klikadziesiąt tysięcy gości, trudno mi sobie wyobrazić to w świętokrzyskiem – ale być może to tylko kłopot z moją wyobraźnią :)
Ale miejmy nadzieję, że wyjdzie im coś fajnego z tego projektu
Na festiwal zjezdzaja sie ludzie z calej Europy, o ile nie swiata (jesli zalozyc, ze sa uczestnicy z innych kontynentow)
Jest faktem, ze magnesem jest mordobicie w inscenizacjach , ale otoczka rekonstrukcyjna tak sie ladnie rozrosla, ze zyje wlasnym zyciem i tez przyciaga ludzi – w okresach miedzyfestiwalowych.
Do projektu swietokrzyskiego tez powinni podczepic jakies mordobicie w okresie letnim.
Sadze, ze nawiazan historycnych moznaby znalezc sporo.
Wikingowie zajeci, Krzyzacy zajeci (Grunwald) – co proponujesz?
fakt faktem, nic tak dobrze nie przyciąga turystów jak solidne mordobicie.
tak chwytliwych tematów jak wikingowie tutaj nie widzę, ale przy odrobinie fantazji pewnie dałoby się coś wykombinować. Region słynął dawnymi czasy ze zbójectwa (chyba stąd się wzięła nieformalna, za to przemawiająca do wyobraźni nazwa: kraina latających siekier) więc możnaby kombinować coś w tę stronę, dajmy na to zbójecka napaść czy inna walka rycerzy ze świętokrzyskimi zbójami
Mekką może nie, ale jest tam zadziwiająca liczba turystów i to nawet w okresach pozornie martwych turystycznie wszelkie schroniska i hostele pękają w szwach.
Przepraszam, będę wredny (ale wydaje mi się, że mam do tego pewne prawo, bo mowa o moich rodzinnych stronach – dla jasności, nie mieszkam tam już, obraz mogę mieć nieaktualny) – przepełnienie schronisk i hosteli może wynikać z faktu, że nie ma ich tam zbyt wiele, z tego co pamiętam z infrastrukturą turystyczną było tam zawsze krucho. Ale obym się mylił.
Musi byc co zwiedzac, zeby oplacalo sie inwestowac w okoliczna „baze noclegowa”. A jesli nikt nie bedzie szykowal atrakcji turystycznych, to nie ma po co inwestowac w mozliwosc zanocowania – i kolo sie zamknie.
Sam szukam teraz noclegu w Wolinie w czasie festiwalu :)
czyli zarobia na mnie i na synu pieniadze za pobyt, ktory inaczej by sie nie zdazyl.
Moim zdaniem chcą chociaż w ułamku osiągnąć sukces parku dinozaurów w niedalekim Bałtowie. Fenomen tego leżącego na uboczu miasteczka zadziwia: rozwinął się nie tylko skansen replik dinozaurów, ale i zwierzyniec (takie małe ZOO), spływ tratwami z flisakami, wycieczki po pobliskich „górach” (w zimie działa wyciąg narciarski) + (a jakże) nie taka mała gastronomia i duuuuuuużo miejsc parkingowych.
A tu link: http://www.juraparkbaltow.pl/
Dokladnie w ten sposob powstaja trasy wycieczkowe, ktore nam proponuja w biurach podrozy, gdy mamy trase autokarowa przez dany kraj polaczona ze zwiedzaniem, lub nocowaniem co kilka dni w innym miejscu kraju i stamtad program wycieczek po okolicy.
Tylko zbyt statycznie sa – mordobicie musza dolozyc, jak wspomnialem – lub inne inscenizacje – „Slub Jagny i Macieja”, „Noc poslubna Magdy i Macieja z udzialem 8 druchen” (wersja dla doroslych) itp – zeby przyciagnac czyms wiecej niz lepieniem garnka.
Mówiąc o „schroniskach” miałem na myśli tzw schroniska młodzieżowe + prywatne noclegi (W takiej Św. Katarzynie co drugi dom ma tabliczkę z napisem nocleg, pokoje – jak w Zakoponem ;)) oraz serie domków noclegowych. Prawdziwych wielkich schronisk (typu PTTK) oraz dużych hoteli jest faktycznie niewiele, ale nie tego szukają podróżnicy. Takie duże hotele są potrzebne raczej w okolicach Kielc (a dokładniej – w okolicach Targów Kielce)
Tak @Krzysztofs, ale Jurapark w Bałtowie to o ile wiem prywata- a to ma być samorządowe. Jak nie wypali to stracą podatnicy.
W sumie to ma byc raczej z odzysku wplaconych do unii pieniedzy.
Nieduzo alternatyw pozostaje zeby je odebrac…
Chciałbym uściślić kilka spraw:
@Krzysztofsf
„Sadze, ze o przydzial funduszy konkuruje sie w roznych kategoriach i nasze zabytki przegrywaja z zabytkami zachodnioeuropejskimi, natomiasz w klasie rekonstrukcji od zera spokojnie mozemy skutecznie konkurowac.”
O ile mi wiadomo pieniądze unijne przydzielane są na różne kraje, więc ruiny Bodzentyna nie muszą konkurować z Notre Dame.
@anonim
„Jak za samorzadowe, to ktos podejmuje decyzje, konderwator milczy?”
Konserwator w kwestii wydawania pieniędzy samorządowych nie ma nic do gadania.
Kwestia Wolina:
1. Wolin to jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych (a właściwie zespół stanowisk), na całym pobrzeżu Bałtyku. Rekonstrukcja tego stanowiska to promocja miejsca, nawiązanie do prawdziwej historii.
2. Rekonstrukcje wolińskie są na prawdę przyzwoicie zrobione. Z dbałością o realia. Widzę tu niejaki kontrast z „Babą Jagą” i „modrzewiami o drewnianych hełmach”.
3. Wolin wystartował wcześniej. W pewnym sensie zapoczątkował modę na średniowieczne rekonstrukcje.
4. Wolin jest doskonałym tłem dla gigantycznego festiwalu. To wszystko ma tam ręce i nogi, a tutaj wychodzi jakiś misz – masz słowiańsko – bajeczny.
A co można by zrobić, tak żeby miało ręce i nogi:
- park legendarno – bajeczny. Super rzecz dla dzieciaków. Ale bez udawania, że rekonstruujemy jakieś średniowiecze.
- wykorzystać temat świętokrzyskiego hutnictwa w starożytności. Nadać nowoczesną formę istniejącemu Muzeum. Rozpropagować dymarki. Ściągnąć rekonstruktorów okresu rzymskiego na coroczną imprezkę. To coś wyjątkowego i na pewno wyróżniałoby się na tle powszechniejących słowiańskich wiosek
- może warto zainwestować w zespół na Świętym Krzyżu?
- a może warto posprzątać i uczytelnić tzw. sanktuaria świętokrzyskie (Górę Dobrzeszowską, Górę Grodową w Tumlinie). Przydałoby się chwastów naciąć, porobić tablice informacyjne, ścieżki dydaktyczne, parkingi etc.
Generalnie warto zastanowić się na potencjałem, który już jest, a nie tworzyć jakieś sztuczne, nie oryginalne twory.