Rejon, w którym powinny znajdować się pozostałości po XII-wiecznym Siewierzu (woj. śląskie), był znany i oczywisty. Wszak do teraz stoi zbudowany wówczas kościółek św. Jana Chrzciciela, który służy obecnie za cmentarną kaplicę. Mimo to archeolodzy dość długo bezskutecznie szukali dawnego Siewierza.
Tył romańskiego kościóła św. Jana Chrzciciela w Siewierzu. Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Michał Sz. (widok od frontu)
Wreszcie jednak znaleźli ślady osady sprzed prawie 800 lat. Przy okazji budowy nowej drogi archeolodzy przeprowadzili wykopaliska po drugiej stronie wzgórza niż dotąd badana. Samego wzgórza badać nie mogą, gdyż zajmuje je cmentarz.
- Natrafiliśmy na ślady budynków. Szczególnie cenne są bogato zdobione, pokryte zielonkawą glazurą fragmenty dawnych naczyń i sztabki ołowiu, które świadczą o tym, że już wtedy tutejsi mieszkańcy zajmowali się kopalnictwem. Nie ma żadnej wątpliwości, że to, co znaleźliśmy, to część XII-wiecznej osady targowej, której centralnym punktem był kościół – mówi „Gazecie Wyborczej” archeolog Teresa Dobrakowska.
Zielonkawe skorupy sa cenne, bo część badaczy uważała, że w XII w. nie wytwarzano jeszcze tutaj takich naczyń.
Więcej i zdjęcia z wykopalisk w Gazecie Wyborczej Katowice.



Heh – kolejne stanowisko w cyklu: Dąbrowa Górnicza – Łosień, Strzemieszyce, Przeczyce, Wojkowice Kościelne. Na każdym z nich są ślady produkcji ołowiu oraz zestaw naczyń ceramicznych z zielonkawym, żółtawym ewentualnie bursztynowym szkliwem. Chronologia: koniec XI, XII wiek.
Szkliwo było efektem ubocznym produkcji ołowiu. W Przeczycach udział procentowy skorup szkliwionych 2,7%, to wielokrotnie więcej niż na stanowiskach typu Chełm i Stołpie, w przypadku których szkliwienie uznano za przejaw ruskiej tradycji kulturowej.
Są piece, paleniska produkcyjne, półprodukty, odpady ołowiane.
Tak właśnie powstawała polska potęga w produkcji ołowiu.
Ciekawe jak ta produkcja ołowiu odbijała się na zdrowiu produkujących? Były jakieś badania w tym kierunku?
Jedyne cmentarzysko w regionie, czyli Strzemieszyce, badano już dość dawno temu. Wtedy takich analiz się raczej nie wykonywało. Ale gdyby teraz zlokalizować w tym rejonie cmentarzysko, to można by takie badania zrobić.
hm, w tamtych czasach raczej nikt się tym nie przejmował…nie stawiajmy na równi naszych, przesiąkniętych do granic możliwości i absurdu ekologią czasów, na równi z tamtymi…
A co to ma do ekologii? Ja po prostu się zastanawiam jak wytapianie i praca przy wytwarzaniu ołowiu wpływała na zdrowie tych, którzy to robili. Zapewne tak jak wtedy nie byli oni przesiąknięci „absurdem ekologii” tak też pewnie niespecjalnie zdawali sobie sprawę z działania ołowiu na organizm ludzki.
bez przesady ;> żyli średnio po 35 lat
mieli większe zmartwienia…
A to ekipa ,obcych’ archeologów narobiła.
A plan był tak prosty. Wstępne badania przeprowadzone kilka lat wcześniej nie wykazały nic. Eksploratorzy podnieśli wrzawę. No jak to? Przez dziesięciolecia znajdowali tam ciekawe artefakty. Aby dobić spekulację i nie dopuścić do ewentualnych odkryć WKZ K-ce wynajął kilku ,detektorystów’. Latali po hałdach, pomiędzy spychaczami i buldożerami próbując ustalić co jest z tego terenu a co z okolic Poręby (z drugiej części obwodnicy). W końcu mięli tylko udowodnić, że nic tam nie ma, a nadzorca archeologiczny z Wieliczki skutecznie działał na korzyść inwestora.
BRAWO WROCŁAW.
p.s. Ciekawe, czy dopuszczą Was na teren, po drugiej stronie DK86 ?