Archiwalne numery „Studies in Ancient Art and Civilization” (SAAC) – specjalistycznego periodyku prezentującego dokonania naukowe archeologów głównie z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego – można już oglądać za darmo w internecie. Na oficjalnej stronie czasopisma dostępne są artykuły, które ukazały się od 1991 roku.
Teksty dotyczą głównie tematyki Egiptu predynastycznego i wczesnodynastycznego, archeologii Bliskiego Wschodu, Grecji, Cypru oraz zagadnień dotyczących greckich kolonii na wybrzeżu Morza Czarnego. Dominującym językiem artykułów jest angielski.
Więcej w Nauce w Polsce.


Yeah! I bardzo dobrze. Wszystkie czasopisma uniwersyteckie albo panowskie, za które płaci głównie podatnik, powinny byc dostępne na zasadach Open Access. Zwłaszcza, jeśli nie mają wysokich notowań (nie mówię tutaj o SAAC, bo nie mam bladego pojęcia, jakie to czasopismo jest, piję do czasopism z mojej dziedziny, tzn. biologii).
Warto dodać, że UMK z Torunia już jakiś czas temu zamieścił w sieci właściwie wszystkie tomy (poza chyba najnowszym) periodyku „Archaeologia Historica Polona” (dość poważanego w środowisku archeologów średniowiecza i nowożytności) oraz „Acta UNC Archeologia”. Zamieszcza też stopniowo tomy „Studia nad osadnictwem średniowiecznym ziemi chełmińskiej”. To wszystko na stronach Kujawsko – Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.
Chwalebne jest też zamieszczenie w sieci przynajmniej starszych tomów „Archaeologia Polona” przez IAiE PAN.
Oby jak najwięcej takich inicjatyw.
Open Access to również świetny pomysł na zwiększenie sobie Impact Factor ;-) Jeśli ktoś szuka czegoś w necie i na potwierdzenie jakiegoś faktu znajdzie potencjalnie 2 cytacje, ale np. jedna jest w czasopiśmie do którego nie ma wykupionego dostępu jego uczelnia, a drugie jest za darmo – wybór jest prosty. Efekt – dwa razy wiecej cytowań. Ale z drugiej strony nikt innym tego nie zabrania, więc nie na co narzekać… Czytelnicy zadowoleni. W biologii na przykład tak tłumaczy się fenomen relatywnie wysokiego IF w przypadku „Folia Zoologica”
@Open Access i Impact Factor
Dla mnie to jest jeden z argumentów za takim rozwiązaniem. W wielu publikacjach OA copyright pozostaje z autorem. Przeciwdziała się więc sytuacji, w której za badania ciężkie pieniądze wykłada podatnik, autor sam odwala robotę redakcyjną (czyli np. formatuje bibliografię), inni naukowcy za friko robią recenzje i część korekty… a potem rękę na copyrighcie i dostępności do wyników kładzie Elsevier, Nature czy inny Springer. A podatnik, który za to wszystko zapłacił, może dołożyć jeszcze konkretną sumę na to, żeby biblioteki w jego kraju miały dostęp do wersji elektronicznej artykułu.
Tak że bardzo dobrze. Czasopisma BMC wyprzedziły znaczną liczbę tytułów ze swoich dziedzin, i bardzo dobrze.
Druga strona medalu wygląda oczywiście tak, że TANSTAAFL i za wszystko ktoś musi zapłacić, również za redakcję i serwery BMC. W takim razie opłatę za publikację pobiera się od autora. Czyli podatnik tak, czy siak płaci za publikację — tyle tylko, że w tym wypadku opłata jest jednorazowa, publikacja jest dostępna jest absolutnie dla każdego, a autor nie traci praw do dowolnego wykorzystania swoich ilustracji i tekstu.
Bardzo cenna inicjatywa. Anetę Drabek i Arkadiusza Pulikowski zrobili jakiś czas temu serwis http://www1.bg.us.edu.pl/bazy/czasopisma/, w którym publikują informacje o polskich czasopismach naukowych dostępnych w internecie (także w trybie Open Access)