Szkielet mężczyzny bez czaszki, ale za to z żuchwą, odkryli archeolodzy w niewielkim grobowcu pod słynną Świątynią Malowideł w mieście Majów Bonampak.
Fragment malowideł z Bonampak przedstawiający procesję dostojników. Obecnie oryginalne malunki są w fatalnym stanie. Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Jacob Rus
Odkryte w 1946 r. naścienne malowidła z około 790 r. n.e. spowodowały odesłanie do lamusa popularnej niegdyś koncepcji, wedle której Majami rządzili pokojowo nastawieni kapłani-astronomowie. Niektóre malowidła ukazywały bowiem jeńców z krwawiącymi palcami (najpewniej na skutek wyrywania paznokci) a także m.in. egzekucję pojmanego wrogiego wodza.
Szczątki mężczyzny archeolodzy odkryli dokładnie pod komnatą z przedstawieniem egzekucji. Zdaniem badaczy nie można wykluczyć, że jest on jedną z ofiar złożonych przez władców Bonampak.
Mężczyzna z pewnością był kimś wyjątkowym. Archeolodzy znaleźli w pochówku kolczyki, bransolety i naszyjnik wykonane z jadeitu, co świadczy o bardzo wysokim statusie. Na razie jednak nie można powiedzieć, czy był on pojmanym arystokratą z jakiegoś innego miasta, czy też pochodził z Bonampak. Co istotne, nawet jeśli był miejscowym, to nie wyklucza to hipotezy, że został złożony w ofierze.
Wstępne badania wskazują, że mężczyzna miał około 35-42 lata. Na razie badacze nie potrafią wytłumaczyć braku czaszki. Możliwe, że mężczyzna został ścięty i nie włożono jej do grobu. Możliwe też, że uległa rozkładowi. Tę drugą hipotezę wzmacnia to, że dwa jadeitowe kolczyki leżały w miejscu, w którym powinny spaść po rozkładzie uszu. Zdaniem badaczy nic nie wskazuje na to, by czaszkę zabrali rabusie grobów.
W skromnym grobowcu znaleziono też dwa ceramiczne talerze, alabastrową wazę oraz kamienny nóż.
Na podstawie National Geographic.



„Na razie badacze nie potrafią wytłumaczyć braku czaszki. Możliwe, że mężczyzna został ścięty i nie włożono jej do grobu.” – sorry ale skąd wtedy ta żuchwa z pierwszego akapitu? Tak mu na ukos by tą głowę ścięto?
Wystarczy, że leżał na plecach i miał otwarte usta – cięcie poszłoby wprost pod podstawą czaszki, usuwając puszkę mózgową a zostawiając żuchwę połączoną z resztą ciała tkankami miękkimi.
no tak, ale to musiała być kamienna siekiera, ostrze z obsydianu (de facto płaski kij z obsydianowymi „żyletkami” powbijanymi w oba kanty, szumnie zwany „mieczem”) albo (w najlepszym wypadku) jakieś ostrze z obrabianej na zimno miedzi. Nie należy na to patrzeć przez prymat miecza samurajskiego czy katowskiego topora
Zakładając, że poszło w jednym cięciu – a nie musiało :)
Ale tez „operator miecza” mogl byc takim miesniakiem, ze i drewniana palka dokonalby sprawnej dekapitacji.
ok ludzie, jako antropolog fizyczny musze powiedziec, ze chyba sciecie to by mozna z kregoslupa i zuwy wyczytac. A jak by sie czaszka rozlozyla to chyba zostaly by jakies slady potylicy, gdzie kosciec jest najgrubszy, a dalej jest pytanie- czy zuchwa albo inne kosci nie zostaly naruszone w procesie rozkladu. …bo nie wyobrazam sobie ze moglaby sie rozlozyc tylko czaszka a nic innego nie. zatem, wg mnie najpewniej czaszka zostala wyjeta z grobu po jakims czasie (jeszcze przez Astekow), byc moze latwiej bylo im owoa czaszke ‘oczyscic’ w takowysposob. Znane sa przecie zpraktyki uzywania przez Astekow mastek czy kielichow zrobionych z czaszek ofiar.
Po pierwsze Azteków, a nie Asteków, a po drugie Bonampak to stanowisko kultury Majów, którzy nie używali tzw mieczy tylko kamienne (krzemienne albo obsydianowe) siekierki. A tak na marginesie to Aztekowie podczas składania ofiar z ludzi też nie używali mieczy. Miecze używane były tylko podczas bitew.
Niestety z podanej informacji nie dowiadujemy się o takich istotnych rzeczach, jak to, czy na żuchwie i kręgach szyjnych są jakieś widoczne ślady cięcia lub złamania i czy kontekst znaleziska był naruszony lub nie. W pewnym stopniu zgodziłbym się z JJoanną. Jeżeli śladów nie ma, to wydaje mi się mało prawdopodobne, aby był to efekt cięcia, a przynajmniej nie efekt gwałtownego mocnego uderzenia siekierką czy „mieczem”. Jeżeli miałaby to być dekapitacja, to już prędzej przeprowadzona w sposób bardziej precyzyjny, za pomocą precyzyjniejszych narzędzi, nie pozostawiająca aż tak wyraźnych śladów, ale jak wytłumaczyć motyw takiego działania (może pomysł JJoanny)? Osobiście skłaniałbym się jednak do teorii o rozkładzie naturalnym tej czaszki. Na zdjęciu wyraźnie widać, że duża część szkieletu uległa już rozkładowi, a z samego kręgosłupa również za wiele nie przetrwało. Miejsce zalegania kolczyków również sugeruje, że czaszka mogła ulec naturalnemu rozkładowi. Dodatkowo, skoro biżuteria pozostała na swoim miejscu, można pokusić się o odrzucenie wariantu ze zrabowaniem grobu. Bardzo przydatna była by przy tym informacja o stratyfikacji stanowiska, bo pozwoliłaby stwierdzić czy nastąpiła jakaś ingerencja w strukturę grobu już po jego depozycji. Jeżeli nie, to sądzę, że czaszka uległa rozkładowi naturalnemu i tak tłumaczyłbym jej brak, choć to logiczne, że dla odkrywców grobu atrakcyjniejsza byłaby wersja pasująca do treści malowideł;P
zapomniałem się podpisać pod powyższym. Pozdrawiam. Marcin R.
przejrzałem tekst źródłowy, niestety poniewczasie za co przepraszam, i okazuje się, że kontekst nie był zaburzony, a pochówek był aktem jednorazowym. Co w zasadzie potwierdzałoby moje wcześniejsze przypuszczenia. Mam nadzieję, że wyjaśni się to czym prędzej;D Pozdrawiam