Przepraszam, że znowu jedynie odsyłam do czyjegoś tekstu, ale mam w tym tygodniu sporo pracy zawodowej i w zasadzie zero chęci na pisanie (tak, tak, niektórzy nie mają długiego weekendu). W zasadzie to bardzo dobrze się składa, bo do napisania o tym wraku przymierzałem się kiedyś, ale ostatecznie tekst nie powstał. A to naprawdę ciekawa historia. Polecam!
via Wod.o.lot



Kilkadziesiąt ton ładunku – to spore stateczki jak na tamte czasy musiały być!
„tak, tak, niektórzy nie mają długiego weekendu”
- no cóż, witamy w klubie … :)
Tym bardziej należą się podziękowania za to co robisz. :) Trzymam kciuki za to, żeby jednak ten blog nadał był odpowiednio ważny dla ciebie. Spójrz ile ludzi zaraziłeś swoją pasją. Spełniasz teraz wręcz misję, którą powinny spełniać a niestety tego nie robią media publiczne. Ja w każdym razie z cełego serca dziękuję. :)
Dziękuję :)
I ja uważam, że robisz kawałek dobrej roboty, nawet jeśli tylko, nie pisząc samemu, wrzucasz linki. Ufam, że nieprędko ci się znudzi.
Dużo zdrowia życzę.