W skandynawskich armiach, które w II połowie IX w. pustoszyły Anglię było sporo kobiet – przekonuje Shane McLeod z Uniwersytetu Zachodniej Australii.
Dalsza część artykułu dostępna jest tylko dla subskrybentów
Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się tutaj. Jeśli nie masz konta, zarejestruj się, a potem wróć tutaj, by opłacić abonament.


Wikingowie najeżdżali Anglię ze swoimi subskrypcjami
Bardzo mi przykro Haludku, ale postanowiłem cię zabanować. Gdybyś nie skąpił paru złotych i wykupił subskrypcję to byś wiedział, że mój tekst jest dłuższy i zawiera więcej szczegółów niż to, co zalinkowałeś, bo zapoznałem się z całym 22-stronnicowym artykułem McLeoda, a następnie go zreferowałem. Niestety, ty nie szanujesz mojej pracy. I właśnie dlatego dostałeś bana.
O, akurat o tym gdzie indziej napisałem…:)
Niech sie spreza ten Dotpay z kartami, bo wypadaloby, zebym przeczytal najpierw tekst, zanim zaczne z nim polemizowac :P
Dotpay już swoje zrobił, ale coś się zmieniło przy tych kartach i trzeba poprawić system ustawiania subskrypcji, a osoba która mi go robiła jest na urlopie. Nieszczęścia parami chodzą…
Wcale się im nie dziwie – jeśli ówczesna wyspiarki były tak urodziwe jak współczesne … ewentualnie nie dziwię się kobietom wikingów jeśli było inaczej … ;-)
Jednak raczej chyba było inaczej… Skandynawscy królowie owych czasów żon szukali sobie aż wśród Słowian.
A mniej postępowi nawet wśród Słowianek …
Oj, Stasisynu, nie bądź złośliwy… ;)
Widzę kilka problemów z tym artykułem, a raczej z tezami w nim stawianymi. Moim zdaniem McLeod posuwa się za daleko w swoich interpretacjach, a raczej bardzo się stara nie uwzględniać alternatyw. Zbyt entuzjastycznie jak na mój gust promuje też swoją tezę, choć oparta jest na próbce (a) znikomej (b) niereprezentatywnie dobranej.
Przykładowo, pisząc o pochówku w Cambois cytuje za Alexandrem, że mógł to ‘an example of a Scandinavian (or Anglo-Scandinavian) late 9th- or early 10th-century élite’, ale nie wyciąga z tego, jak i również z cytowanych wzmianek w ASC o żonie i dzieciach Hastena, żadnych wniosków dotyczących możliwych różnic między wikińską elitą, która mogła zabrać do Anglii żony czy nawet dzieci, a zwykłymi wojownikami, którzy takiego komfortu raczej nie mieli.
Dalej wspomina o pochówkach z West Heslerton, datowanych na V-VII wiek, gdzie cztery z 25 zbadanych pochówków należało do Skandynawów i to do kobiet, ale nie rozwija implikacji tego faktu – a przecież dowodzi to kontaktów anglosasko-skandynawskich i praktyki sprowadzania kobiet ze Skandynawii przez rody Anglii Wschodniej. To zaś pozwala i skandynawski pochówki kobiece z drugiej połowy IX wieku potencjalnie interpretować jako związane z taką imigracją „matrymonialną”, nie zaś jako dowód na znaczącą obecność kobiet w armii wikińskiej.
I na koniec – krytykując interpretację pochówków jako męskie lub żeńskie na podstawie wyłącznie darów grobowych, McLeod powinien moim zdaniem sięgnąć po dane nie tylko z Anglii, ale przede wszystkim ze Skandynawii – jak tam wyglądała kwestia kobiecych pochówków z uzbrojeniem na przykład. To byli ci sami ludzie, stosujący te same praktyki grzebalne, więc można by w ten sposób powiększyć zasób materiału porównawczego.