Zmiennocieplne, czy stałocieplne? To pytanie nęka badaczy dinozaurów od bardzo dawna. Nic dziwnego. Niezwykle trudno powiedzieć coś o temperaturze zwierząt, które znamy tylko z mających miliony lat kości. Jednak nowoczesna technika daje naukowcom niewyobrażalne możliwości.
Dalsza część artykułu dostępna jest tylko dla subskrybentów
Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się tutaj. Jeśli nie masz konta, zarejestruj się, a potem wróć tutaj, by opłacić abonament.


Warto nadmienić, że pojęcie „stałocieplność” jest nieco szersze niż endotermia właściwa ssakom i (w znakomitej większości) ptakom. We właściwej endotermiii mamy do czynienia z metabolicznymi mechanizmami regulacji temperatury. W „stałocieplności” za stałą temperaturę może bowiem odpowiadać także regulacja behawioralna (korzystanie z ciepła słonecznego, indukowane drżenie mięśni powodujące ich rozgrzanie itp.). U zwierząt o tak wielkiej masie jak badane dinozaury taka stałocieplność jak najbardziej mogła by istnieć bez właściwej regulacji endotermicznej, w końcu nie udało się określić czy to była temperatura osiągana przy pewnych wahaniach, czy też rzeczywiście była stała. Znacznie lepszym argumentem za stałocieplnością jest sposób przyrostu kości zarodków, a ściślej ślady po naczyniach krwionośnych znalezionych u pewnych chińskich celulozaurów, których zagęszczenie jest mocnym argumentem już nie tylko za stałocieplnością a prawdziwą regulacją endodermiczną. Ale ta grupa jest jedną z najbliżej spokrewnionych z ptakami więc znowu nie mamy dowodów że i u innych dinozaurów tak było.