Pierwsze rozpoznane jak dotąd na terenie Stargardu (Zachodniopomorskie) pozostałości dobrze zachowanej drewnianej zabudowy z XIV wieku przebadali archeolodzy z miejskiego Muzeum.
Pozostałości średniowiecznych fortyfikacji Stargardu. Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Politykstargard
Podczas przygotowywania terenu pod miejsca parkingowe przy ulicy Grodzkiej w Stargardzie natrafiono na dobrze zachowane relikty późnośredniowiecznej architektury drewnianej, związanej z działką mieszczańską, wytyczoną prawdopodobnie po połowie XIII wieku.
Dzięki warstwie organicznej – mierzwie, redukującej dopływ tlenu, doskonale zachowały się nie tylko drewniane konstrukcje, ale również przedmioty wykonane z drewna i skóry.
- Wcześniejsze prace archeologiczne, które przeprowadzono w innych częściach miasta, nie przyniosły tak konkretnych rezultatów. Powodem były rozmaite zniszczenia terenu na przestrzeni wieków oraz struktura danego miejsca (piasek utrudniający zachowanie się drewna), w którym takie konstrukcje nie miały szans na przetrwanie. Tymczasem z naszych badań przy ul. Grodzkiej wyraźnie wynika, że odsłoniliśmy pozostałości dwóch budynków – wyjaśnił Karol Kwiatkowski, archeolog z Muzeum w Stargardzie.
Jedna z budowli mogła spełniać funkcję gospodarczą. Znaleziono pale zachowane aż do długości 2,4 m. Zdaniem odkrywców, stanowiły część konstrukcyjną podtrzymującą prawdopodobnie dach lub ściany. Poza tym zachowała się dobrze północna ściana budynku aż do wysokości 80 cm. Wzniesiono ją z poziomo ułożonych desek, wzmacnianych pionowymi belkami.
Przeznaczenie drugiego budynki nadal jest dla archeologów zagadką. Tutaj badacze natknęli się na relikty drewnianej podłogi wykonanej z desek o szerokości do 40 cm i długości aż 3 m. W deskach znajdowały się zaczopowane otwory – prawdopodobnie deski wykorzystano wtórnie.
Archeolodzy wydobyli z ziemi aż 200 przedmiotów użytkowanych 700 lat temu. Wśród nich znalazło się wiele butów skórzanych – wysokich, niskich, dziecięcych i dla dorosłych, jak również fragmenty pasów oraz pochewki na noże.
Odkryto znaczną liczbę fragmentów misek i talerzy drewnianych, w tym kompletny talerz o średnicy 30 cm. W dobrym stanie zachowały się także przedmioty metalowe.
- Ciekawym tego przykładem są elementy rzędu końskiego: wędzidło, strzemię, podkowy oraz narzędzia: młotek i oskard – dodaje Kwiatkowski.
Na uwagę zasługuje także kompletny grzebień tkacki wykonany z poroża.
Dzięki zespołowi przedmiotów, głównie ceramiki, archeolodzy określili czas użytkowania działki, jak i wzniesienia budowli na XIV wiek. Jednak szczegółowe datowanie konstrukcji będzie możliwe niebawem, dzięki analizom dendrochronologicznym – to metoda polegająca na określeniu wieku drewna na podstawie rocznego przyrostu słojów.
Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.


(Oddanych głosów: 6, średnia ocen: 5,50 na 6)

Zastanawia mnie ta duża ilość skórzanych butów. W średniowieczu to chyba ewenement?
Ciekawe.
Faktycznie przydalby sie komentarz jakiegos praktyka dotyczacy mozliwych przyczyn nagromadzenia sie skorzanych wyrobow w jednym miejscu..
Może najprostsze – szewc?
O istnieniu warsztatu szewskiego można powiedzieć wtedy, gdy obok wyrobów znajduje się liczne półprodukty (np. ścinki) i narzędzia (szydła, kopyta etc).
W badaniach miejskich zwykle znajduje się duże ilości skórzanych przedmiotów, głównie butów, czy fragmentów pasów, rozmaitych torebek i kaletek. Mierzwa doskonale pomaga się im zachować. Ta ilość ze Stargardu nie jest niczym nadzwyczajnym w podobnych badaniach. Średniowieczne buty nie miały zwykle specjalnie dużej trwałości. Dodatkowo błotniste ulice w miastach sprzyjały gubieniu podeszew, a nawet całych butów. Inna sprawa wiąże się z próbami zabezpieczenia ulic – zwykle wysypywano tam wszystkie odpady – głównie drewniane – fragmenty konstrukcji, niepotrzebne przedmioty i dranice. Chodziło o to by choć trochę utwardzić błotniste podłoże. Wspomniana mierzwa to nic innego, jak właśnie to błoto, wzbogacone przez liczne organiczne domieszki, pochodzące ze śmieci i wyrzucanych na ulice przedmiotów. Zwykle w miastach spotyka się kilka poziomów takiej mierzwy, oddzielanych improwizowanymi nawierzchniami z drewnianych odpadów.
Mnie bardzo ciekawią te zachowane konstrukcje dwóch budynków i ich przeznaczenie. Szkoda, że nie dało się poszerzyć tych wykopów aby sprawdzić kontekst. Rzeczywiście sprawa tej liczby butów jest dość interesująca. Wątpię aby działał tam szewc, ponieważ brakuje ścinków skór, które były odpadem podczas wycinania odpowiednich elementów. Mimo wszystko takie znaleziska konstrukcji i przedmiotów uzupełniają naszą wiedzę na temat miast, w których żyjemy.