Gdy w 1492 r. Krzysztof Kolumb dotarł do wybrzeży Ameryki nie miał pojęcia jak wielką katastrofę zapoczątkuje jego odkrycie. W ciągu kolejnych stu lat miliony mieszkańców Nowego Świata zmarły na przywleczone przez Europejczyków choroby zakaźne.
Dalsza część artykułu dostępna jest tylko dla subskrybentów
Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się tutaj. Jeśli nie masz konta, zarejestruj się, a potem wróć tutaj, by opłacić abonament.


Lasów borealnych dotyczyło to chyba w małym zakresie?
Głównie Amazonia, Środkowa Ameryka (aczkolwiek tam prawda ujawniła się dużo szybciej dzięki temu, że miasta Majów miały wiele kamiennych budowli) i wschodnie tereny USA, gdzie przed przybyciem białych znaczne połacie lasów były regularnie karczowane i wypalane przez Indian http://archeowiesci.pl/2010/04/19/jak-indianie-lasami-zarzadzali/
„kluczowy gaz cieplarniany” co to znaczy ?
Ze SJP PWN
kluczowy «podstawowy i najważniejszy»
Z Encyklopedii PWN
gazy cieplarniane, substancje gazowe, których obecność w atmosferze ziemskiej jest główną przyczyną występowania efektu cieplarnianego;
Kluczowym gazem cieplarnianym jest para wodna a nie ditlenek węgla.
Kluczowy nie jest tu w znaczeniu najważniejszy, ale jeden z najważniejszych :)
tak, ale ilość pary wodnej, jaka zmieści się w atmosferze jest ograniczona. Jej udział w powietrzu jest ograniczony równaniem Clausiusa-Clapeyrona – po przekroczeniu ciśnienia pary nasyconej, nadwyżka zawsze skrapla się i spada z powrotem na ziemię. Nic takiego nie zachodzi w przypadku ditlenku węgla, jego stężenie w atmosferze może rosnąć i rosnąć, a końca nie widać, przynajmniej nie w obserwowanym na Ziemi zakresie temperatur i ciśnień. Nie ma czegoś takiego jak „nadwyżka”. Dlatego klimat będzie reagował na wahania w stężeniu ditlenku węgla i metanu, co w konsekwencji będzie zwiększało (albo zmniejszało) parowanie (a więc i stężenie pary wodnej w atmosferze) i jeszcze potęgowało (lub zmniejszało) efekt cieplarniany – nie na odwrót. A że z listy pozostałych gazów największy udział ma CO2, więc nic dziwnego, że autorzy nazwali go kluczowym – zwłaszcza, że stężenie, o wiele silniej „grzejącej”, pary wodnej, zależy od wzrostu temperatury spowodowanej stężeniem CO2.
Wyższe stężenie CO2 może byc także konsekwencją wzrostu temp. z innych przyczyn rozpuszczalność CO2 w wodzie maleje wraz ze wzrostem temperatury. Ciągle piszecie o tym CO2 zapominając, że klimat to bardzo złożony element środowiska kształtowany przez wiele czynników nie tylko przez gazy cieplarniane. „tak, ale ilość pary wodnej, jaka zmieści się w atmosferze jest ograniczona. Jej udział w powietrzu jest ograniczony równaniem Clausiusa-Clapeyrona” a ten skrót myślowy mnie rozbroił dobrze że powstało bo tak to by pary przybywało i przybywało (:
O.K., skrót myślowy oczywisty, rzeczywiście jakiekolwiek równania nie ograniczają niczego, a jedynie opisują albo wyjaśniają. Tak czy siak, para wodna zachowuje się w atmosferze inaczej niż CO2 i CH4 (kolejne w rankingu gazy cieplarniane), właśnie dlatego po przekroczeniu w/wym progu nie da się już wysycać bardziej atmosfery parą wodną – skrapla się ona i spada z deszczem. A stężenie CO2 czymś takim regulowane nie jest.
oczywiście, że klimat jest regulowany przez wiele czynników. Np. przez topografię, m.in. obecność i przebieg łańcuchów górskich, obecność dużych wód powierzchniowych, układ kontynentów, ale te nie zmieniły się bardzo w ciągu ostatnich 5000 lat ;-) Najbardziej zmieniała się właśnie szata roślinna i stężenia gazów cieplarnianych, więc logiczne jest poszukiwanie czynników regulujących zmiany w czasach historycznych właśnie wśród nich
No to powiedzmy, że osiągnęlismy teraz jakiś konsensus (:
Ciekawe byłyby wyniki symulacji przy różnych założeniach wyjściowych, np.:
różna liczba ludzi w Amerykach, ile razy dziennie używali ognia (w jakich celach), ile drzew przy tym palili, jaką masę CO2 produkowali i jak to przekładało się na całoroczny poziom temperatur globalnych.
Jednak nawet bez tego hipoteza wydaje się korelować czasowo między „wielkim wymieraniem” ludności Ameryk a oziębieniem klimatu.
Warto byloby porownac z wycinka lasow na pozostalych kontynentach w globalnym ujeciu chronologicznie. Wycinka w Europie zaczela sie nasilac chyba dopiero na poczatku drugiego tysiaclecia – jak w Azji i jak w Amerykach w tym czasie?
Czyżby więc małe optimum klimatyczne było skutkiem wzrostu intensywności prażenia lasów przez Indian?
A swoją drogą dodatkowe wskazówki można by uzyskać, badają pod tym kątem ostatnie pięć wieków BC, kiedy to całe zalesienie wybrzeży Morza Śródziemnego wycięto na budowę statków
nie tylko na budowę statków, ale również pod uprawy i na potrzeby budowlane. Wielkie budowle z kamienia wymagają dużo drewna „do pomocy” (rusztowania, rolki, platformy, koła i osie lub płozy do transportu bloków), spora niezachowana część konstrukcji była z drewna (dachy!), wreszcie drewno było potrzebne do wypalania wapna (szły na to ogromne ilości). Tak czy siak małe optimum klimatyczne nie zdołało przewyższyć obecnego „optimum”, co chyba zrozumiałe w świetle natężenie tych samych czynników dziś i w tamtych czasach
Bo ja wiem… na Grenlandii w tamtym czasach uprawiano zboża, a dziś chyba się jeszcze nie da.
Nie chce mi się tego pisać jeszcze raz, więc wklejam za dyskusją pod http://archeowiesci.pl/2009/12/09/o-kanibalizmie-i-rzetelnosci-dziennikarskiej-czyli-troche-czepialstwa/
eptesicus
Posted Grudzień 10, 2009 at 4:34 PM
uszczegółowię: NIGDY w czasach historycznych nie uprawiano zboża na Grenlandii, również nie w czasach osadnictwa wikingów. Na uprawę zboża nie ma dowodów archeobotanicznych:
„With the exception of a single pollen grain of barley type (Hordeum) [19] there is no evidence of attempts at cereal cultivation during the Norse settlement”
i wcześniej:
„The rearing of grazing livestock including cattle, sheep, goats and geese is an obvious and key component of early-Norse farming practices. Such animal husbandry is in turn dependent on the management of grassland: the extensive rangeland outfield area for summer grazing and the home-field area to produce sufficient fodder to feed livestock through winter”
za: Soils and palaeo-climate based evidence for irrigation requirements in Norse Greenland
W. Paul Adderley, a, and Ian A. Simpsona. Journal of Archaeological Science
Volume 33, Issue 12, December 2006, Pages 1666-1679
Hm, gdzieś jednak musiałem o tym czytać… ponieważ jednak nie mam źródełka w tej chwili, to ci to zboże odpuszczę, choć być może tylko czasowo.
Niemniej i tak nie obala to twierdzenia, że w „małym optimum” było cieplej niż teraz.
Występowanie określonej roślinności nie jest uzależnione wyłącznie od klimatu. Ważna jest także gleba, stosunki wodne itd. to, że gdzieś zrobi się wystarczająco ciepło nie znaczy, że zaraz zaczną rosnąc banany (:
gleby uzależnione są od klimatu (i roślinności – bo przecież gleba jest wypadkową tego co dostarcza skała macierzysta, stosunków wodnych i działalności tego co na tym wszystkim rośnie). Średniowieczne optimum klimatyczne trwało kilkaset lat, a roślinność tamtych okolic zdominowana jest przez „łąki” (zespoły muraw, czy też coś w rodzaju trawiastej tundry, na której skandynawscy koloniści wypasali swoje stada), oraz zarośla karłowatych wierzb i brzóz. Gleby często organiczne, torfowe, ale nie znaczy to, że zawsze wszystko stało w bagnie po uszy, dość, że gdyby było ciepło, pewnie dałoby się zboża uprawiać. Może zresztą dałoby się, ale bardziej opłacały się te krowy, owce, gęsi, o rybołówstwie, polowaniu na ptaki i ssaki morskie nie wspominając. W końcu diecezja grenlandzka płaciła świętopietrze w kłach morsa, więc po co trudzić się ze zbożem
„gleby uzależnione są od klimatu (i roślinności – bo przecież gleba jest wypadkową tego co dostarcza skała macierzysta, stosunków wodnych i działalności tego co na tym wszystkim rośnie)” także, od tego co zyje i od podłoża geologicznego bo za tym idą także stos. wodne nie tylko zalezne od klimatu, reasumując nawet jesli klimat jest odpowiedni to i tak z konkretnego podłoża powstaje konkretna gleba, ma także na to wpływ topografia długo by pisać w każdym razie nie tylko klimat decyduje co może gdzie rosnąć.
tak, ale pierwotnie kwestią było „czy na Grenlandii uprawiano zboże” ;-)
do poczytania (nie jako argument za czymś, czy przeciwko czemuś, tylko BTW) o glebach dawnych osad wikingów w południowej Grenlandii:
http://pubs.aina.ucalgary.ca/arctic/Arctic48-4-324.pdf
owszem, zboże odpuścisz mi „tymczasowo” ;-) do chwili pojawienia się korzystnych dla Twojego wywodu danych paleobotanicznych. Bo zdajesz sobie sprawę, że takie dane będziesz musiał przytoczyć, najlepiej oryginalną publikację, będącą sprawozdaniem z takich badań. Na razie takich dowodów nie ma – żadnych, trzeba to przyznać po prostu.
A twierdzenia, że w skali globalnej w średniowiecznym optimum było cieplej niż teraz, są obalone w oparciu o rekonstrukcje klimatu z wykorzystaniem różnych proxy, m.in. pierścieni przyrostu drzew, rdzeni lodowych, osadów w zbiornikach wodnych i nacieków jaskiniowych (zmiany udziału stabilnych izotopów) – w sumie około 1000 serii danych z ostatniego 1500 lat. Zespół Manna stwierdził na tej podstawie, że „the Medieval period is found to display warmth that
matches or exceeds that of the past decade in some regions, but which falls well below recent levels globally”. Być może lokalnie było nieznacznie cieplej niż dziś, ale w skali globalnej z pewnością NIE.
wyniki tych analiz tutaj:
http://www.meteo.psu.edu/~mann/shared/articles/MannetalScience09.pdf
Mann, Michael E.; Zhang, Zhihua; Rutherford, Scott; Bradley, Raymond S.; Hughes, Malcolm K.; Shindell, Drew; Ammann, Caspar; Faluvegi, Greg et al. 2009. Global Signatures and Dynamical Origins of the Little Ice Age and Medieval Climate Anomaly. Science 326 (5957): 1256–60.
no i znowu, żeby nie wymyślać nowych argumentów na stare zarzuty, przeklejam stare argumenty, które jakiś czas temu chyba zakończyły dyskusje
…za Mann et al. 2009
Dane z datowanego radiowęglowo rdzenia pobranego z osadów na dnie Morza Sargassowego pokazują, że temperatura powierzchni wody w okresie średniowiecznego optimum była około 1 stopnia cieplejsza niż podczas małej epoki lodowej i 1 stopnia ZIMNIEJSZA niż dziś.
Keigwin, Lloyd D. (29 November 1996). „The Little Ice Age and Medieval Warm Period in the Sargasso Sea”. Science 274 (5292): 1503–1508
tylko dane izotopowe z jednego stalagmitu w Nowej Zelandii sugerują, że TAMTEJSZE optimum klimatyczne przewyższało nieznacznie obecne ocieplenie (o około 0,75 st.)…
Wilson, A.T., Hendy, C.H. and Reynolds, C.P. 1979. Short-term climate change and New Zealand temperatures during the last millennium. Nature 279: 315-317.
…ale że zarazem były w tym samym czasie na ziemi obszary gdzie było wtedy ZIMNIEJ niż wcześniej i później, dane o przyrostach raf koralowych z obszaru Pacyfiku wskazują na przykład na zimny i relatywnie suchy okres. Może więc optimum średniowieczne nie było zjawiskiem do końca globalnym, ani też nie przewyższało obecnych temperatur. Mówiąc o ociepleniu średniowiecznym, mówimy tylko o okresie cieplejszym niż poprzedzający go i następujący po nim. Ale również w tym okresie były na ziemi obszary, gdzie było zimniej niż w najzimniejszym miejscu dziś, więc trudno mówić o zjawisku zsynchronizowanym w skali globalnej. Wskazują na to zarówno proporcje izotopów tlenu w różnych osadach, tempo sedymentacji w zbiornikach wodnych, pierścienie przyrostu pni drzew… Tu review Bradleya z Science:
http://www.geo.umass.edu/faculty/bradley/bradley2003d.pdf
@eptesicus
„NIGDY w czasach historycznych nie uprawiano zboża na Grenlandii, również nie w czasach osadnictwa wikingów.”
Nie byłbym taki kategoryczny: jęczmień można na Grenlandii uprawiać jako paszę dla zwierząt i w takiej sytuacji nawet zdarza mu się kwitnąć.
JE Schofield et al (2007), Modern pollen–vegetation relationships in subarctic southern Greenland and the interpretation of fossil pollen data from the Norse landnam, Journal of Biogeography 34, 473–488 [zwłaszcza 485] doi:10.1111/j.1365-2699.2006.01607.x
Ale to dotyczy sytuacji WSPÓŁCZESNEJ, nie w czasach średniowiecznego osadnictwa Wikingów. Bo z tamtych czasów nadal jest pojedyncze ziarno pyłku Hordeum sp. (co do którego literatura twierdzi, że nie stanowi dowodu), nie tylko mógł być przywiany, ale po pierwsze – nie musiał należeć do gatunku uprawianego, ale np. dzikiego Hordeum murinum, koloniści zawlekli sporo roślin
kategoryczny nie jestem ja, tylko Adderley i Simpson („there is no evidence…”), i do nich należy kierować tę radę :-)
są w tym przypadku dwie możliwości – albo współcześnie można uprawiać i czasem nawet kwitnie, natomiast nie uprawiano w czasach wikingów (co oznacza, że dzisiaj jest cieplej niż w czasie średniowiecznego optimum klimatycznego), albo uprawiano w średniowieczu, tak jak i dzisiaj, co oznacza, że w średniowieczu nie było cieplej, niż dzisiaj
@eptesicus
„Ale to dotyczy sytuacji WSPÓŁCZESNEJ”
Dlatego użyłem czasu teraźniejszego.
Szczerze mówiąc, „there is no evidence” nie wydaje mi się bardziej kategoryczne niż „NIGDY (…) nie uprawiano zboża”. Tekst, który zacytowałem, sugeruje następującą możliwość: osadnicy próbowali uprawiać zboże, które mogło kwitnąć, ale nie dojrzewało. Jak było naprawdę, tego nie wiadomo, ale pyłek Hordeum sp. – nawet jeden jedyny – zasiewa pewną wątpliwość.
„Gdy w 1492 r. Krzysztof Kolumb dotarł do wybrzeży Ameryki nie miał pojęcia jak wielką katastrofę zapoczątkuje jego odkrycie.”
Jeszcze jedna pseudonaukowa teoria dla uzasadnienia nagrody Nobla dla szwindelmajstra Ala Gora?
Czy ktoś policzył ofiary chorób przywleczonych z Ameryki do Europy?
chodzi Ci o ofiary syfilisu? Choroba ta nigdy nie miała charakteru masowych epidemii i nie doprowadziła do załamania całych wielkich populacji. Natomiast o załamaniu populacyjnym w Ameryce Środkowej i Południowej wiadomo już od wielu wielu lat, na długo przed Alem Gorem, który – będąc przecież tylko politykiem – rozpropagował aktualny stan wiedzy naukowej z zakresu klimatologii, stan wiedzy również osiągnięty przez naukowców na długo wcześniej (choć nie tak na długo, jak w przypadku wiedzy o epidemiach w Meksyku, opisywanych przez kronikarzy konkwistadorów)
Pytanie, czy syfilis w ogóle pochodzi z Ameryki :) http://archeowiesci.pl/2010/10/28/kolumb-nie-sprowadzil-syfilisu-do-europy/
racja, zapomniałem. Jeśli te wnioski się potwierdzą, to również syfilis odpada, jako jedyna znana choroba zawleczona rzekomo do Europy z Ameryki