Międzynarodowy zespół genetyków wykazał, że wszystkie odmiany umaszczenia koni widoczne na jaskiniowych malowidłach istniały wśród żyjących niegdyś w Europie dzikich koni. Dotyczy to nawet „leoparcich” kropek koni z jaskini Pech-Merle we Francji.
Dalsza część artykułu dostępna jest tylko dla subskrybentów
Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się tutaj. Jeśli nie masz konta, zarejestruj się, a potem wróć tutaj, by opłacić abonament.


Zastanawiam się nad biologicznym „sensem” maśći karej.
Maść gniada, czy kasztanowata jako nieco maskująca doskonale spisuje się w stepie.
Maść nakrapianą jestem sobie w stanie wyobrazić jako dobrze spisującą sie w lesie, ewentualnie lasostepie.
A kara?
No chyba, ze wyewoluowąła w neolicie, po udomowieniu.
Konie jako zwierzęta stepowe prawdopodobnie nie obierały jako strategii obronnej maskowania, tylko ucieczkę – stąd taka u nich pstrokacizna.
Umaszczenie zebr, koni przewalskiego i dzikich osłów przeczy temu co piszesz. Do tego ucieczka to energochłonna forma obrony. Sprawdza się w ostateczności, a i to przy jednym drapieżniku (a nie watasze) i nie zawsze. Ponadto dotyczy osobników dojrzałych i zdrowych, a nie młodych, chorych, klaczy z małymi.
Oczywiście posiadanie maści maskującej dotyczy w równym stopniu drapieżników, które też świetnie maskują się w środowisku. To ewolucyjny wyścig zbrojeń- czyli hipoteza królowej kier.
Jaki jest koń, każdy widzi.
Nie każdy jednak potrafi namalować, to co widzi, zwłaszcza w kolorach. Czyżby genetycy znaleźli w szczątkach jaskiniowców geny odpowiedzialne za te umiejętności?
Jeżeli chodzi o zebry, to ich obrona nie opiera się na maskowaniu czy też ucieczce, ale na połączeniu obydwu strategii, czyli na dezorientacji. Stado znajdujących się w ruchu pasiastych zebr drapieżnik widzi jako jedno wielkie zwierzę w migające paski. Utrudnia mu to lokalizacje i schwytanie pojedynczego osobnika, starego lub chorego.
Natomiast co do biologicznego „sensu” maści karej to powstała ona w wyniku doboru sztucznego. Początkowo dzikie konie były barwy bułowatej lub myszatej. Wzdłuż ich grzbietu biegła jedna ciemna pręga a kończyny pokrywały liczne mniejsze prążki. Czasem u różnych podgatunków zamiast pręg mogły występować łatki – był i jest to typowy model umaszczenia zwierząt dzikich do dnia dzisiejszego. Wszystkie odstępstwa od wyżej wymienionego wzoru były eliminowane na drodze naturalnej selekcji. Dopiero udomowienie konia i jego chów pozwoliły w kolejnych pokoleniach utrwalić rzadko do tej pory występujące maści. U koni współczesnych wyróżnia się dwie podstawowe barwy umaszczenia: karą (czarną) oraz kasztanowatą (rudobrązową), wszystkie inne ( gniada, siwa , biała i srokata)są rezultatem modyfikacji genu oddziałującego na którąś z nich. A wpływ mają na to takie czynniki jak dominacja i recesywność genu czy też epistaza.