Słynne odciski ludzkich stóp sprzed 3,6 mln lat odkryte w Laetoli w północnej Tanzanii nie są śladami po przejściu rodziny człowiekopodobnych istot – stwierdzili badacze w blisko 40 lat po odkryciu śladów.
Rekonstrukcja Australopithecus afarensis. Zdaniem naukowców to najprawdopodobniej te istoty pozostawiły ślady z Laetoli. Zdjęcie na licencji Creative Commons
Analizy sprzed lat sugerowały, że odkryte w Laetoli ślady są dziełem trzech osobników. Dwa szły obok siebie, a trzeci – mniejszy – za nimi. Dość szybko całą trójkę uznano za „pierwszą rodzinę” – mężczyznę, kobietę i dziecko. Odciśnięte w wulkanicznym popiele ślady przypisano australopitekom. Ta wizja maszerującej rodziny australopiteków stała się niezwykle popularna i prezentujące ją rekonstrukcje można spotkać w niejednym muzeum, czy książce.
Od wielu lat bezcenne ślady stóp z Laetoli są zasypane, by uchronić je przed zniszczeniem. W efekcie wszelkie późniejsze badania robiono opierając się jedynie na dawnych zdjęciach i odlewach. W lutym tego roku odsłonięto jednak część tropów w związku z planami budowy muzeum. To pozwoliło badaczom zrobić trójwymiarowe zdjęcia wysokiej rozdzielczości.
Okazało się, że nowe zdjęcia ukazują inną opowieść. W nakładających się na siebie śladach naukowcy zidentyfikowali jeszcze tropy czwartego osobnika.
W ocenie amerykańskiego paleontologa Brenta Breithaupta ślady zostawiło więc czterech osobników i co więcej byli oni tej samej wielkości. Dokładne analizy wykazały, że cała czwórka miała stopy długości około 19 cm. Prawdopodobnie nie tworzyli oni też jednej grupy.
W przyszłości ma być odsłonięta większa część tropów z Laetoli.
O swoich badaniach naukowcy poinformowali na dorocznym spotkaniu Society of Vertebrate Paleontologists, a napisało o tym Live Science.
Czytaj też: Ludzki chód ma co najmniej 3,6 mln lat.


(Oddanych głosów: 5, średnia ocen: 5,40 na 6)

przyczynek do „naukowego sentymentalizmu”.
A moze to sa tropy tego samego osobnika, ktory przeszedl kilka razy tym szlakiem, gdy popiol byl jeszcze miekki, wracajac inna droga, lub po prostu wedrujac w kolko szukajac drogi wydostania sie z tego terenu?
Witam.
Potrzebuje małej pomocy od kogoś znającego się na rzeczy.
Mianowicie – wraz z moimi przyjaciółmi lekarzem i biologiem uczestniczymy co jakiś czas na zebraniach grup społecznych/religijnych które promują kreacjonizm (ja jestem biochemikiem). Paleoantropologia jest tym, co mnie szczególnie interesuje, ale gdy ostatnio usłyszałem, że nie ma dowodu na to, iż Homo sapiens żył wcześniej niż 6 tyś lat – nie wiedziałem jak raz na dobre takie twierdzenie obalić w momencie gdy ktoś nie przyjmuję do wiadomości datowań – a trudno tłumaczyć ludziom którzy nie mają wykształcenia z nauk ścisłych(a tacy głównie to są), zasady rozpadów promieniotwórczych. Tym bardziej, że znajdują się ludzie z tytułami naukowymi którzy podważają wiarygodność datowań.
Czy gdyby pominąć metodykę datowań – można oprzeć się na innych solidnych faktach, które bezsprzecznie zaprzeczają tym wszystkim teorią kreacji i powstania H.sapien 6 tyś lat temu ? Dlaczego tak wiele towarzyst/stowarzyszeń/portali/serwisów kreacjonistycznych rośnie w siłę? Boję się że za kilka lat będzie to co w stanach – ci ludzie będą walczyć w rządzie o to, aby nie nauczać w szkołach o ewolucji i geologii.
Bardzo prosimy o wszelkie sugestie. Dotychczas zadaliśmy to pytanie na 2 forach o tematyce archeologicznej, gdzie potraktowano nas z pogardą i ogromnym chamstwem. Bez żadnej odpowiedzi usunięto nasz post a drugi został obrzucany obelgami – w ogóle nie rozumiem dlaczego. Ale jak widać, dziś większość potrafi tylko wyśmiewać innych a nie udzielać jakiejkolwiek pomocy, szczególnie jeśli chodzi o promowanie nauki, jest to bardzo niepokojące.
Bardzo proszę o wszelką pomoc, proszę jeśli ktoś zechce – odpisać na maila, nie chce tutaj zaśmiecać serwisu, p51@onet.pl
Z góry dziękuję.
Jeśli ktoś nie przyjmuje do wiadomości określanych przez fizyków, geologów i genetyków dat, to moim zdaniem nic go nie przekona. Z doświadczenia wiem, że odporność kreacjonistów na fakty jest przeogromna. Poza tym kwestia powstania Homo sapiens to domena biologii (a ściślej paleoantropologii) a nie archeologii :)
Witam
Zanim o kreacji polecam poczytać o zasadach pisowni języka polskiego. Wyjątkowo mnie drażni jak ktoś pisze tyś…poza tym myślę, że nie doczekacie się pomocy w odpowiedzi na tę prowokację.
Kreacjonizm to kwestia wiary wynikającej z nieuctwa. Tłumaczenie czegokolwiek takim ludziom powołując się na podstawy naukowe kompletnie mija się z celem. Strata waszego czasu.
„Kreacjonizm to kwestia wiary wynikającej z nieuctwa”.
Nieprawda. Ani wiara, ani kreacjonizm nie wynikają z nieuctwa, ponieważ jest wielu ludzi wykształconych, którzy bywają głęboko wierzący, wierzą w kreacjonizm, duchy, zabobony, gusła, zjawiska nadprzyrodzone, cuda, i inne takie.
Religijność i wiara to świadomość funkcjonująca w wymiarze magiczno-mistycznym, opartym na bazie uczuć i emocji magiczno-mistycznych. Uczucia te i emocje mają podłoże genetyczne.
Natomiast ateizm – to świadomość pozbawiona wymiaru magicznego.
Wynika ona z braku uczuciowości i emocjonalności magiczno-mistycznej w wyposażeniu genetycznym danego osobnika.
Osobnik taki nie jest genetycznie obciążony tymi negatywnymi uczuciami.
@rmsa:
Kreacjonizmu traktującego dosłownie Biblię nie da się racjonalnie pokonać – bo opiera się tylko i wyłącznie w wierze w słowo oświecone, nie na żadnych badaniach. Nie da się w naukowy sposób udowodnić, że świat nie powstał 6000 lat temu, tylko ktoś go tak sprytnie urządził, że wszystko wygląda, jakby było inaczej.
Natomiast kreacjonizm regularnie wykłada się, jeżeli próbuje wkraczać w domenę naukową – oklepane argumenty o nieredukowalnej złożoności oka czy inne podobne są zwyczajnie fałszywe.
Problemy kreacjonistów nie dotyczą archeologii czy paleoantropologii lecz kwalifikują się pod domenę psychiatrii.
Ale tlumaczenie z kropokowego na polski „Ja Kroman I zagryzłem króla neandertali Kosmatego” do jakiej domeny sie zalicza? Bo to nie jest chyba domena archeologii czy paleoantropologii??? Prosze mnie poprawic jesli sie myle.
Tłumaczenie to była kpina
Panowie – o konkrety proszę (moje pytanie), nie dyskutujemy z kreacjonistami etc tylko dlatego bo mamy misje społeczną, wielu z nich to nasi koledzy i koleżanki, wielu studentów na kierunkach przyrodniczych nie akceptuje ewolucji, nie brakuje ludzi wykształconych którzy wspierają kreacjonizm, robi się duży problem, w Polsce jeszcze tego nie odczuwamy ale w stanach gdzie wykłada moja siostra – sprawa jest niewyobrażalna.
Stosunek do tematu – nie ma sensu dyskutować z tymi co myślą inaczej, to chyba najgorsze z możliwych, szerzenie ignorancji i pogardy dla innych to już chyba natura polaków (ja w Polsce się nie urodziłem).
Proszę Pana, dyskutowałem z nimi długo, a wspierali mnie biolodzy i geolodzy. Jak Pan poszpera po starszych informacjach w Archeowieściach dotyczących ewolucji (tak sprzed 2-3 lat) to znajdzie Pan mnóstwo takich dyskusji pod nimi. Były one kompletnie bezcelowe, bo do kreacjonistów żadne argumenty nie trafiają. Szkoda czasu. Taka jest brutalna prawda.
Mam w domu pierwsze wydanie” Z powrtem na Ziemie” (to czas pierszej pracy,lata 70-te).Młodzi wówczas asystenci(jest tam i Profesor) odpowiadali „hotelarzowi z Szwajcari”.Jego popksiążki wydawano w setkach tysięcy egzemplarzy.W gronie przyjaciół tylko Ja broniłem „ratio”. Kreacjonizm jest wpisany w definicje człowieka.Każdy chciałby znać jasno określony sens własnego bytu.Znać odpowież na-skąd pochodzimy,co tu robimy,dokąd zmierzamy.Brak odpowiedzi prowadzi do Boga.Prosze robić swoje-BO TO MA SENS
„Słynne odciski ludzkich stóp … nie są śladami po przejściu rodziny człowiekopodobnych istot”
Na jakiej podstawie ci uczeni wykluczyli pokrewieństwo lub powinowactwo tych czterech osobników? Czterej bracia, to też rodzina. Podobnie jak cztery siostry i t. p.
Dedukować można na wiele sposobów, n. p. drugi osobnik tropił pierwszego z nadzieją na danie mięsne, a dwaj pozostali podążali za tymi pierwszymi z tą samą nadzieją.
Istotnym dla zainteresowanych paleoantropologią jest tylko to, że każdy z czterech osobników używał do przemieszczania się tylko dwóch kończyn.
„… wraz z moimi przyjaciółmi lekarzem i biologiem uczestniczymy co jakiś czas na zebraniach grup społecznych/religijnych które promują kreacjonizm (ja jestem biochemikiem).”
Rmsa! W jakim celu bywacie na tych spotkaniach? Czyżbyście próbowali podkopywać wiarę maluczkich na wzór przesławnego Towarzystwa Krzewienia Kultury Świeckiej? Jak mawiał klasyk marksizmu „religia to opium dla ludu”. Ci, których rodzice za sprawą tego Towarzystwa utracili wiarę, nie boją się mąk piekielnych i oddają się praktykom satanistycznym posuwając się do składania szatanowi ofiar ludzkich, w myśl zasady, że „przyroda nie znosi próżni”.
Pora sobie uświadomić, że wbrew poglądom egalitarystów, tylko 1% populacji ludzkiej osiągnęło już poziom rozwoju umysłowego uprawniający do posługiwania się zaszczytną nazwą Homo sapiens sapiens. Spośród pozostałych około 20% to ludzie zręczni, zdolni do twórczego podejścia do codziennych czynności zawodowych. Reszta, to tylko mówiące narzędzia, zdolne w sposób w miarę dokładny wykonywać polecenia tych mądrzejszych, lub nie potrafią nawet tego. Wprawdzie rośnie liczba ludzi z wyższym wykształceniem, ale ich liczba jest odwrotnie proporcjonalna do jakości kształcenia. Jeszcze pół wieku temu, nie do pomyślenia było, by egzamin maturalny zdał osobnik, który nie przeczytał ni jednej książki. Obecnie jest to zjawisko powszechne.
Pora sobie uświadomić, że nawet ci najprymitywniejsi zadają sobie pytania egzystencjalne. Prostych i arbitralnych odpowiedzi na te pytania, nie wymagających wysiłku intelektualnego, udzielają zamknięci na wszelkie racjonalne argumenty kreacjoniści. Częstą, choć nie powszechną motywacją kreacjonistów, jest zasada „pecunia non olet”. Trudno dziś sprzedać książkę, dzieło naukowe, za to knoty zawierające same kłamstwa, pisane w stylu, „Zakazana archeologia”, lub „Złote żniwa” Jana Tomasza Grossa, sprzedają się jak świeże bułeczki bowiem zawsze mogą liczyć na medialną reklamę.
Źródłem wiary jest strach przed śmiercią, a więc nie próbujcie pozbawiać milczącej większości nadziei na życie po życiu, zaś sprawy naukowe roztrząsajcie we własnym gronie. Ci, którym wyjaśnienia kreacjonistów wydadzą się mało wiarygodne sami do was przyjdą.
Między lekarzami również trafiają się ciekawe indywidua. Znam przypadek lekarza, który wyleczył z bezpłodności niedorozwiniętą intelektualnie kobietę, która dzięki temu powiększyła polską populację o kolejnych czterech opóźnionych w rozwoju.
Niech na poparcie tego, co napisałem będzie dyskusja kilku górników z Bierunia Nowego, którzy po szychcie obejrzeli w TV, przy kielichu, film „Walka o ogień”. Chłopcy mieli problem z ustaleniem, jak ci prymitywni ludzie z epoki kamienia weszli w posiadanie kamery, którą sfilmowali sceny z własnego życia? Mogliby im pomóc autorzy „Zakazanej archeologii”, gdyby o nich wiedzieli.
„Między lekarzami również trafiają się ciekawe indywidua. Znam przypadek lekarza, który wyleczył z bezpłodności niedorozwiniętą intelektualnie kobietę, która dzięki temu powiększyła polską populację o kolejnych czterech opóźnionych w rozwoju”.
Nie musi to oznaczać czegoś negatywnego. Niedorozwinięci umysłowo, którzy posiadają pamięć fotograficzną, bywają zatrudnieni w różnych firmach, w USA często na poczcie, gdzie zarabiają więcej niż normalni, ponieważ są bardziej efektywni w pracy. Poza tym niedorozwinięci płodzą czasami ponadprzeciętne potomstwo, natomiast osobnicy ponadprzeciętni płodzą nieraz potomstwo niedorozwinięte. Albert Einstein np. miał kilkoro dzieci – wszystkie niedorozwinięte. Prezydent Francji, De Gaule miał niedorozwiniętą córkę.
„Albert Einstein np. miał kilkoro dzieci – wszystkie niedorozwinięte.” Do płodzenia dzieci trzeba dwojga. Nic mi nie wiadomo na temat kwalifikacji Einsteina w zakresie doboru partnerki życiowej. Gdyby był hodowcą, to miałby odpowiednią wiedzę w tej materii.