Żadne imperium w dziejach nie zawojowało w tak krótkim czasie tak rozległych ziem, jak stworzone przez Czyngis-chana Imperium Mongolskie. Armię, która tego dokonała, często uznaje się za najlepszą w historii. I nie jest to przesada.
Dalsza część artykułu dostępna jest tylko dla subskrybentów
Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się tutaj. Jeśli nie masz konta, zarejestruj się, a potem wróć tutaj, by opłacić abonament.


Swietny arykul, z pracy mnie wyrzuca przez Archeowiesci :)
Z tą Kałką to trochę inaczej czytałem.
Było to przedstawione jako równorzędny bój kawalerii mongolskiej i ruskich pułków ciężkozbrojnych. Azjaci nie mogli złamać potomków wikingów, gdy ci walczyli w swoim szyku.
Natomiast prawdą jest, ze Rusowie nie mogli się przemieszczać, gdyż kawaleria wroga ograniczała im pola i manewrowość wojk europejskich była żadna.
Wtedy (pod wieczór) doszło do pertraktacji. Uzgodniono, że Mongołowie odstąpią, a Rusini będą mogli się wycofać. I Rusini uwierzyli. Gdy tylko zmienili szyk bojowy na pieszy z obu boków napadła konnica mongolska i dokonała rzezi.
Nie całkiem tak. Równorzędnej walki nie było. Po zmasakrowaniu większości sił rusko-połowieckich Kijowianie, którzy nie zdążyli na główne starcie, schronili się w taborze z wozów i po trzech dniach oblężenia poddali się z powodu braku wody i szans na odwrót. Mongołowie część wymordowali, a część wzięli jako niewolników.
„Azjaci nie mogli złamać potomków wikingów, gdy ci walczyli w swoim szyku.” – oj, ci Azjaci łamali każdego, kto się im napatoczył. Potomkowie wikingów? Na tym etapie już mocno rozwodnieni, ale to w gruncie rzeczy bez znaczenia. Szyk wikingów? Nie wiem, czy Ruś w XIII w. walczyła w takim samym szyku jak Wikingowie (wątpię, to jednak było inne wojsko), ale generalnie każdy przeciwnik był trudny do złamania, dopóki trzymał się w szyku. Do największych strat dochodziło, kiedy szyk jednej ze stron pękał i można ją było z łatwością zmasakrować.
Jeszcze co do manewrowości Rusinów – myślę, że nie było u nich z nią aż tak źle, w końcu od początku swojego istnienia Ruś walczyła z koczownikami (Chazarowie, Pieczyngowie, Połowcy) i nie raz odnosiła nad nimi spore zwycięstwa, co by sugerowało, że trochę manewrować potrafiła. Zresztą wojskom ruskim towarzyszył zwykle wybitnie manewrowy sojusznik, jakim byli Czarni Kłobucy. Ale oczywiście to wszystko było za mało, żeby przeciwstawić się nowej jakości, jaką prezentowali Mongołowie.
Ale tam nie było żadnego wikińskiego szyku (czyli piechoty w formacji ściany tarcz). To by Mongołom nie sprawiło żadnych kłopotów. Po prostu część wojsk schroniła się za wozami i tak broniła trzy dni. Nie ma to nic wspólnego z wikińską taktyką.
W obozie zamknęli się też Węgrzy pod Mohi , ale tym razem Mongołowie byli jeszcze sprytniejsi. Mieli ze sobą machiny miotające, które zaczęły masakrować stłoczone oddziały. Poza tym nie otoczyli obozu ściśle zostawiając drogę ucieczki, co skłoniło obrońców do wzięcia nóg za pas. Był to jednak podstęp. Oddziały lekkich jeźdźców czekały na trasie ucieczki i bez większych problemów wycinały wrogów.
Ale ja nie pisałem o żadnym wikińskim szyku.
Natomiast faktycznie trwalo to 3 dni- przeczytałem teraz dla przypomnienia w domu :)
Do tego sprawę „położyli” Połowcy, złe rozmieszczenie wojsk (część nie zdążyła się przeprawić przez most) i brak rozpoznania.
Mongolowie tez mieli duże straty, to oni wysłali pierwsi poselstwo do Rusinów z ugodą- ale fakt, że Rusinom prowianty się kończyły i morale mocno podupadło.
wikiński szyk był już do ibn stahu
To nie było poselstwo z ugodą, tylko z propozycją w zasadzie bezwarunkowej kapitulacji. Jakie były straty Mongołów trudno powiedzieć, nie ma na ten temat żadnych danych. Spotykałem wzmianki, że były niewielkie.
Sorki, z wikińskim szykiem to jak widać moja nadinterpretacja.
„Do tego sprawę „położyli” Połowcy”
- a w każdym razie tak twierdzą źródła ruskie, niekoniecznie znane z miłości do upierdliwych stepowych sąsiadów (znaczy Połowców), ciekawie byłoby poznać wersję wydarzeń wg Połowców, szkoda tylko, że to nierealne.
Panie Wojciechu, kawał dobrego artykułu. Dziękuję :)
Świetny i syntetyczny artykuł!!
Patrząc na niezbyt ciekawe skutki podboju przez Mongołów dla Rusi, to śmierć Ugedeja powinna być naszym nowym świętem narodowym :).
W Europie chyba dopiero Napoleon zastosował zasadę awansu w zależności od umiejętności – w każdym razie mi nie przychodzi na myśl żadna inna postać .
Mongołowie, jak się zdaje, sporo nauczyli się od podbitych Chińczyków.
Bardzo ciekawe opracowanie, chętnie dowiedziałabym się o powodach / idei (ideologii?) stojącej za tak konsekwentnymi i długotrwałymi podbojami.
Idea była jedna. Rabować i zajmować co się da.
to chyba nie jest takie proste – albo chcieli rabować albo zajmować. Wygląda na to, że raczej zajmować, ale w takim razie wystarczyłoby podbić sąsiadów a nie gnać wciąż dalej. Mnie interesuje strona ideologiczna – co napędzało dalszą (wykraczającą poza sąsiadów) ekspansję?
Nie było żadnej ideologii. To po prostu był jeden gigantyczny gang rabusiów. Łupy, łupy i jeszcze raz łupy (w postaci rzeczy, ludzi i ziem). Nic więcej.
no cóż, ja widzę to inaczej, ale rozumiem, że raczej na ten temat niczego więcej się nie dowiem, dziękuję za odpowiedź
Podboje Mongołów były imponujące, ale czy „długotrwałe i konsekwentne”? Większość z nich odbyła się za życia jednego człowieka, Czyngis-Chana, po jego śmierci imperium zaczęło się bardzo szybko rozłazić w szwach – być może m.in. dlatego, że nie miało solidnej podbudowy ideologicznej?
Nie powiedziałbym, jednak, że takiej podbudowy wcale nie miało – mam wrażenie, że po osiągnięciu pewnego pułapu wielkości takie „twory gangsterskie” zaczynają odczuwać potrzebę dorobienia sobie ideologii uzasadniającej ich funkcjonowanie na jakimś wyższym poziomie – nie na darmo przecież Temudżyn przyjął imię Czyngis-chana, które zależnie od źródła, oznacza „pana świata’, „wielkiego przywódcę” czy coś w tym rodzaju – w każdym razie sugeruje to jakiś co najmniej minimalny program ideolo, typu: „z woli Nieba mi się to wszystko należy”.
Można przy tym wspomnieć, że wg „Tajnej historii Mongołów” Temudżyn miał nadprzyrodzone pochodzenie – początek jego rodowi miał dać związek jego praprababki z „niebiańskim przybyszem” (w każdym razie tak tłumaczyła urodzenie trzech synów po śmierci męża…), co miał potwierdzać nietypowy dla Mongoła wygląd Temudżyna – rude włosy i bodajże niebieskie albo zielone oczy.
W każdym razie Temudżyn/Czyngis-chan nie „podłączył się” pod żadną z uniwersalnych religii i do końca życia pozostał szamanistą – nie ingerował natomiast w wyznanie swoich poddanych, w jego armii walczyli szamaniści, buddyści, muzułmanie i chrześcijanie (zwłaszcza nestorianie, których wtedy w Azji było jeszcze sporo), o ile wiem nie wprowadził także żadnego kultu państwowego w stylu rzymskim ani nic w tym rodzaju.