Na pozostałości pola zaoranego ponad 5000 lat temu natrafili czescy archeolodzy w Pradze.
Dalsza część artykułu dostępna jest tylko dla subskrybentów
Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się tutaj. Jeśli nie masz konta, zarejestruj się, a potem wróć tutaj, by opłacić abonament.


Dobrze, że przeczytałem oryginał, inaczej zdziwiłoby mnie porzucenie zoranego pola przed obsianiem. Zresztą gdyby te bruzdy nie były stale odnawiane, dziś już by po nich śladu nie było. Z drugiej jednak strony nie ma pewności ,ze miały one cokolwiek wspólnego z rolnictwem.
Swoją drogą tell na obrzeżach Pragi… czy to aby nie czeska autopromocja?
„Dobrze, że przeczytałem oryginał, inaczej zdziwiłoby mnie porzucenie zoranego pola przed obsianiem. Zresztą gdyby te bruzdy nie były stale odnawiane, dziś już by po nich śladu nie było.”
Kompletnie nie rozumiem tego komentarza
Z samego streszczenia można by odnieść wrażenie, jakoby te bruzdy były resztką pola uprawnego – a tymczasem Czesi dopatrują się w tym zabiegu rytualnego. Tym sposobem trwałość bruzd ma uzasadnienie
Nie zrozumiałeś oryginału. Jest właśnie na odwrót. Nie dopatrują się zabiegu rytualnego.
Rzeczywiście – pomyliłem się. Ale w taki razie zagadka zachowania bruzd pozostaje, bo nie ma informacji o tym, co je tak szybko zakonserwowało, gdy normalnie taka płytka podorywka wygładza się najdalej na wiosnę, a przeważnie już po paru większych deszczach.